- Już, już. Uspokój się bo zrobisz sobie krzywdę - powiedział jakby z rozbawieniem. Warknąłem na niego.
- Co ty chcesz ze mną zrobić? - zapytałem cichym lodowatym głosem. Skrzywił się.
- Wiesz nie musisz być taki chłodny Koitsu.... - powiedział cicho.
- S-Skąd znasz moje imię? Uśmiechnął się z politowaniem. Podszedł bliżej i chwycił mnie za brodę.
- Więc mnie nie pamiętasz? - zapytał ciągle z tym durnym uśmiechem na twarzy.
- Skąd mam cię niby znać? - odburknąłem. Westchnął i puścił moją brodę.
- Cóż widzę że będę musiał ci przypomnieć..... Jestem Reipu Shi. Pamiętasz teraz? - zapytał się z zmrużonymi oczyma.
- Reipu....? Chwila....Rei? Czy to ty?! - prawie krzyknąłem. Pokiwał powoli głową.
- Rei....Dlaczego mi to robisz.....? - zapytałem z łzami w oczach - Nic ci złego nie zrobiłem.....
- Może ty tak uważasz....Lecz ja sądzę co innego....Zawsze patrzyłeś na mnie z góry....Jak na śmiecia! - wykrzyknął, podszedł i uderzył mnie w policzek. Pod wpływem uderzenia odwróciłem głowę na bok. Łzy pociekły mi po policzkach.
- Rei.... - nie dokończyłem. Widziałem że był wściekły. Udzielił mi się jego nastrój, sam się wściekłem.
- To może daj mi powalczyć jak równy z równym a nie że mnie bijesz gdy jestem związany!! - krzyknąłem. Nic nie mówiąc podszedł do mnie i mnie rozwiązał. Wstałem i roztarłem nadgarstki.
= No....I teraz mamy równe szanse.... - burknąłem pod nosem. Rei milcząc stanął naprzeciw mnie i nim się obejrzałem dostałem z całej siły w brzuch. Upadłem na podłogę.
- Uh! - leżałem na podłodze trzymając się za obolały brzuch. Reipu chciał mnie kopnąć jeszcze ale wtedy drzwi otwarły się z hukiem.
- A-Asumi! - wykrztusiłem. Asumi podszedł do Reipu który coś tam gadał i z całej siły, jak on mnie, przywalił mu w brzuch. Rei osunął się na podłogę. Asumi zaczął go kopać w brzuch.
- Asumi! Przestań! - krzyknąłem do niego. Nie posłuchał. Wtedy wpadła banda oprychów.
- Osz ty....! - chcieli się na niego rzucić lecz wtedy on odwrócił się do nich.
- Kto chce zginąć? - zapytał się mrocznym, obiecującym śmierć głosem. Od razu opuściła ich odwaga.
Wstałem i chwyciłem Asumiego za ramię
.
- Chodźmy do domu.... - powiedziałem.
- Skrzywdził cię.... - powiedział cicho Asumi.
- Jestem cały....Okej? To chodźmy do domu.... - pociągnąłem go za ramię i wyszliśmy. Gdy byliśmy już na zewnątrz Asumi zatrzymał się.
- Przepraszam.... - powiedział i upadł. Lecz nim przewrócił się na ziemię złapałem go. Dotknąłem jego pleców, odjąłem rękę i zobaczyłem że jest cała we krwi. Zamarłem. W plecach Asumiego był nóż.
KONIEC ROZDZIAŁU 5
Przepraszam że zdjęcia nie są dokładnie takie same ale trudno identyczne zdjęcia z yaoi znaleźć.
I chyba zawieszę bo nie ma komentarzy. Przykro mi że nie komentujecie.
Sorry for that the pictures aren't the same but it's difficult to find identical pictures.
And I'll probably suspend the blogg 'cause there isn't comments. I am sorry you aren't commenting.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz