Enjoy!
Siedziałem przed pokojem Asumiego modląc się żeby diagnoza doktora nie była zła. Wtedy otworzyły się drzwi. Poderwałem się na nogi. Popatrzyłem na doktora oczekując złych wieści. Doktor miał poważną minę.
- I...jak? - zapytałem, obawiając się najgorszego. Doktor uśmiechnął się lekko.
- Wszystko z nim w porządku. Rana nie była zbyt głęboka, nóż ledwo przeciął skórę. Chociaż Asumi nie będzie mógł przez jakiś czas wstawać z łóżka. Dopilnuj tego dobrze? - zapytał się mnie doktor.
- D-Dobrze.... - jakoś powiedziałem. Gdy doktor odszedł powoli wszedłem do jego pokoju. Spał spokojnie. Usiadłem koło łóżka ( a dokładniej koło maty na której był).
- Dlaczego....? Nie musiałeś....mnie ratować.....Więc dlaczego....to zrobiłeś....? - wyszeptałem do siebie. Skuliłem się i wsadziłem głowę między (swoje oczywiście!) kolana. Łzy zaczęły mi niekontrolowanie spływać po policzkach. Przed oczami ciągle miałem jego twarz gdy ci bandyci chcieli się na niego rzucić....I jak zaczął kopać Reipu..... A to wszystko moja wina.... - obwiniłem siebie na głos. Poczułem rękę na głowie. Podniosłem powoli głowę. Zobaczyłem że Asumi się przebudził i to była jego ręka.
- To nie była twoja wina Koitsu..... - powiedział cicho.
- W-Właśnie że m-moja wina.... - odparłem przez łzy. Asumi pokręcił głową. Zdjąłem sobie jego rękę z głowy.
- To była moja wina Asumi....I nic tego nie zmieni....Beze mnie twoje życie byłoby lepsze, nie zostałbyś ranny, nie musiałbyś się trudzić by mnie ratować! - łzy znowu napłynęły mi do oczu. Ponownie schowałem głowę w kolana. Asumi przez chwilę się nie ruszał a potem przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Podniosłem wzrok na niego.
- To nie była twoja wina. - powiedział zdecydowanym głosem - To była i wyłącznie moja wina że pozwoliłem się podejść i narazić ciebie na niebezpieczeństwo.
- Nie mów tak..... - zaprotestowałem cicho.
- Ale to jest prawda! To przeze mnie Reipu cię pobił! To moja wina że zostałem ranny! I to moja wina-- - przerwałem mu tutaj.
- Powiedziałem żebyś tak nie mówił! To nie była twoja wina! - próbowałem go przekonać lecz niewiele wskórałem. Czułem że drży od płaczu. Zamilkłem, pozwalając mu mówić.
- To wszystko....moja wina......Gdybym nie dał się złapać....to byłbyś cały.... - wyszeptał, płacząc.
- Taak....I gdybyś nie dał się złapać to bylibyśmy dalej tylko przyjaciółmi.
- C-Co masz na myśli....?
- To że wreszcie wiem co do ciebie czuję Asumi......Przedtem broniłem się przed tym a teraz wiem..... - urwałem jakbym się bał to powiedzieć.
- Co wiesz....?
- Teraz wiem....że cię kocham Asumi..... - wyszeptałem i spojrzałem mu w oczy. Rozbłysły w nich wesołe iskierki.
- Też cię kocham Koitsu.... - pocałował mnie w czoło.
- Ty wiesz, połóż się może już... - powiedziałem z łobuzerskim uśmieszkiem.
- No i spieprzyłeś nastrój.... - roześmiał się Asumi i położył się na macie. Wstałem by wyjść ale nie było mi to dane. Asumi złapał mnie za rękę podnosząc się do pozycji siedzącej. Spojrzałem na niego i to jedno spojrzenie wyjaśniło mi wszystko. Usiadłem z powrotem i odgarnąłem kosmyki włosów z czoła Asumiego. Uśmiechnął się i zamknął oczy. Zasnął. Też się uśmiechnąłem.
- Zostanę z tobą już na zawsze.... - wyszeptałem.
KONIEC ROZDZIAŁU 6
Heej! Tak to już koniec serii ale nie martwcie się będzie nowa. Już wkrótce!
Czyli jednak nie zawieszę bloga ale to ostrzeżenie tyczy się również przyszłych blogów! Dzięki za czytanie! Mam nadzieję że historia Koitsu i Asumiego się wam podobała!
Ciekawostka :
Asumiego wzorowałam na niejakim Asamim z yaoi Viewfinder.
Koitsu po jap. znaczy "facet" a Reipu Shi to "gwałcić".....xD
Blog wzorowałąm na yaoi "Tight Rope".
Koitsu po jap. znaczy "facet" a Reipu Shi to "gwałcić".....xD
Blog wzorowałąm na yaoi "Tight Rope".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz